Nie można rozliczyć badań ze ścieżki, której nie ma w umowie. Po wykonaniu porady kompleksowej pacjent ma prawo do innych wizyt i dalszej diagnostyki w ramach poz i świadczeń gwarantowanych o których mowa w rozporządzeniu w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej (Dz. U. z 2021 po. 540 z późn. zm).
Jak tylko powiedziałam mężowi, któremu ufałam, że przeszłam operację i nie mogę mieć dzieci, zostawił mnie i zażądał rozwodu. Zachorowałam psychicznie i nie mogłam pracować. Zdiagnozowano u mnie zespół stresu pourazowego - powiedziała dziennikarzom 77-letnia Iizuka.
Carla Cressy pracowała jako modelka. 26-latkę można było zobaczyć w popularnych magazynach dla panów. Jej dobrze zapowiadająca się kariera dobiegła jednak końca. Wszystko zniszczyła
A potem w wieku 28 lat okazało się, że nie mogę mieć dzieci. Jak mi to oznajmiono, to zrozumiałam co mogą czuć leczące się staraczki. Powiedz sobie, że tak miało być.
Jeżeli uważasz, że brakuje w nim jakiejś funkcji, lub chcesz zgłosić błąd, odwiedź stronę phpBB Area51, gdzie znajdziesz potrzebne do tego zasoby. Na górę. Przejdź do: Forum SU czyli Forum ShowUp - nieoficjalne forum portalu ShowUp.tv - Rozmowy o wszystkim, opinie o dziewczynach, konkursy z nagrodami, rozbudowany dział download i
"Krzyś już się spełnił w tym temacie i ma dwóch dorosłych synów, a ja od kilku lat nie mogę mieć dzieci ze względów zdrowotnych" - wyjaśniła niedawno tę kwestię Karolina Kempińska
. 35 odp. Strona 1 z 2 Odsłon wątku: 14829 26 stycznia 2012 09:01 | ID: 733283 Sytuacja jak w temacie wątku: mężczyzna wie, że to on nie może mieć dzieci. Pozwala więc partnerce zajść w ciążę z innym, by potem wspólnie wychować to dziecko, jak swoje... Czy dopuszczacie taką możliwość? Czy potraficie zorzumieć postawę tych ludzi? 26 stycznia 2012 09:08 | ID: 733291 Każdy robi to co jest zgodne z jego sumieniem. U nas by to nie przeszło...wolałabym adoptować niż mieć dziecko z innym. 26 stycznia 2012 09:09 | ID: 733292 Nie wyobrażam sobie czegoś takiego. No chyba, że partnerta zachodzi w ciążę z innym w trakcie zabiegu in vitro, a dawca nasienia jest nieznany. Inna opcja? Absolutnie nie. Przecież w ciążę nie zawsze zachodzi się za pierwszym razem... to co, ta kobieta będzie się kochała z tym innym do skutku? I nie podoba mi się też to że "dawca" jest tu traktowany przedmiotowo. "Pociupcia" sobie i wynocha. Byleby "ciupciał" ze skutkiem. Przypomina mi się motyw z Farinelliego... 26 stycznia 2012 09:11 | ID: 733295 Nie chodzi tu o in vitro - zaznaczam. Chodzi o to, by mieć dziecko w sposób naturalny - nieważne, czy za pierwszym razem czy kolejnym. Liczy się cel. A "dawca" może w ogóle nie wiedzieć, że "dawcą" został - para może skutecznie wmówić otoczeniu, że to oni oboje są bilogicznymi rodzicami... 4 Justyna mama Łukasza Zarejestrowany: 09-10-2010 22:03. Posty: 7326 26 stycznia 2012 09:19 | ID: 733305 Mama Tymka (2012-01-26 09:09:09) Nie wyobrażam sobie czegoś takiego. No chyba, że partnerta zachodzi w ciążę z innym w trakcie zabiegu in vitro, a dawca nasienia jest nieznany. Inna opcja? Absolutnie nie. Przecież w ciążę nie zawsze zachodzi się za pierwszym razem... to co, ta kobieta będzie się kochała z tym innym do skutku? I nie podoba mi się też to że "dawca" jest tu traktowany przedmiotowo. "Pociupcia" sobie i wynocha. Byleby "ciupciał" ze skutkiem. Przypomina mi się motyw z Farinelliego... Myślę tak jak Kasia, nasienie od dawcy bym wzieła a sypiać z innym bez milości.... Ale nie tępię innych. A co będzie jak dziecko się dowie za kilka lat o tym? 26 stycznia 2012 09:20 | ID: 733307 Mama Julki (2012-01-26 09:11:48) Nie chodzi tu o in vitro - zaznaczam. Chodzi o to, by mieć dziecko w sposób naturalny - nieważne, czy za pierwszym razem czy kolejnym. Liczy się cel. A "dawca" może w ogóle nie wiedzieć, że "dawcą" został - para może skutecznie wmówić otoczeniu, że to oni oboje są bilogicznymi rodzicami... To trochę naciągane. Logicznie myślący facet skojarzy fakty. I jak zobaczy babkę z brzuchem albo z dzieckiem to wyliczy sobie, że to może być jego. No chyba, że taka babeczka "zafunduje" sobie przelotny seksik ze skutkiem ciążowym na wakacjach. I po powrocie do domu nie będzie miała możliwości spotkania z tym drugim. Niemniej co w sytuacji gdy nie zajdzie w ciążę za pierwszym razem? Będzie szukała innego? Faceci do łóżka nie wskakują na zamówienie. I taki "dawca" musi się pewnie podobać tej pani i jej partnerowi. Musi pewnie też spełniać jakieś wymagania dotyczące inteligencji, wyglądu i w ogóle, bo nie wyobrażam sobie, żeby ktoś się zdecydował na seks i poczęcie z mętem spod sklepu. Chora sytuacja. 6 Wxxx Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 17-12-2009 21:50. Posty: 9899 26 stycznia 2012 09:22 | ID: 733312 Nie dopuszczam takiej myśli, u nas by to na pewno nie przeszło 26 stycznia 2012 09:23 | ID: 733314 Załóżmy, że facet poznany gdzieś daleko i przelotnie. W sprzyjających okolicznościach nie będie miał okazji dowiedzieć się, że jest biologicznym ojcem. Ale co ze świaodmością tej pary? Zgadzacie się ze stwierdzeniem, że nieważne, kto jest rodzicem biologicznym, ważne, kto wychowuje? 26 stycznia 2012 09:27 | ID: 733326 Wydaje mi się że niezależnie od pobudek i tego czy decyzja jest wspólna to rysa zawsze pozostanie. Kobieta będzie pamiętała, że MUSIAŁA współżyć z innym, facet będzie pamiętał, że żona spała z innym. O takich sprawach się nie zapomina. 9 Wxxx Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 17-12-2009 21:50. Posty: 9899 26 stycznia 2012 09:38 | ID: 733347 Mama Julki (2012-01-26 09:23:42)Załóżmy, że facet poznany gdzieś daleko i przelotnie. W sprzyjających okolicznościach nie będie miał okazji dowiedzieć się, że jest biologicznym ojcem. Ale co ze świaodmością tej pary? Zgadzacie się ze stwierdzeniem, że nieważne, kto jest rodzicem biologicznym, ważne, kto wychowuje? Zgadzam się, ale w przypadku adopcji, a nie kiedy świadomie idziemy z kimś do łóżka, oszukujemy w ten sposób nawet samych siebie, potem udajemy, że to dziecko Męża, mimo iż wiemy, że to niemożliwe. Jak pisałam wyżej-dla mnie to nie do przyjęcia. W takim przypadku tylko adopcja wchodziłaby w grę 26 stycznia 2012 09:44 | ID: 733358 Wxxx (2012-01-26 09:38:54) Mama Julki (2012-01-26 09:23:42)Załóżmy, że facet poznany gdzieś daleko i przelotnie. W sprzyjających okolicznościach nie będie miał okazji dowiedzieć się, że jest biologicznym ojcem. Ale co ze świaodmością tej pary? Zgadzacie się ze stwierdzeniem, że nieważne, kto jest rodzicem biologicznym, ważne, kto wychowuje? Zgadzam się, ale w przypadku adopcji, a nie kiedy świadomie idziemy z kimś do łóżka, oszukujemy w ten sposób nawet samych siebie, potem udajemy, że to dziecko Męża, mimo iż wiemy, że to niemożliwe. Jak pisałam wyżej-dla mnie to nie do przyjęcia. W takim przypadku tylko adopcja wchodziłaby w grę A jeśli pary nie stać na in vitro ani na adopcję nie mają wymaganych warunków? 26 stycznia 2012 09:47 | ID: 733362 Mama Julki (2012-01-26 09:44:39) Wxxx (2012-01-26 09:38:54) Mama Julki (2012-01-26 09:23:42)Załóżmy, że facet poznany gdzieś daleko i przelotnie. W sprzyjających okolicznościach nie będie miał okazji dowiedzieć się, że jest biologicznym ojcem. Ale co ze świaodmością tej pary? Zgadzacie się ze stwierdzeniem, że nieważne, kto jest rodzicem biologicznym, ważne, kto wychowuje? Zgadzam się, ale w przypadku adopcji, a nie kiedy świadomie idziemy z kimś do łóżka, oszukujemy w ten sposób nawet samych siebie, potem udajemy, że to dziecko Męża, mimo iż wiemy, że to niemożliwe. Jak pisałam wyżej-dla mnie to nie do przyjęcia. W takim przypadku tylko adopcja wchodziłaby w grę A jeśli pary nie stać na in vitro ani na adopcję nie mają wymaganych warunków? To albo pogodzą się z tym co mają albo postawią śwat do góry nogami by dopiąć swego. Choć mi do głowy przyszedł by prędzej kredyt na in vitro niż coś takiego. 26 stycznia 2012 09:52 | ID: 733371 Ja czytałam raz wspomnienia pewnej kobiety, która była w podobnej sytuacji. Mąż nie mógł mieć dzieci, więc postanowili, że ona zajdzie w ciąże z kimś innym. Pojechała do sanatorium i tam poznała faceta, który został ojcem jej dziecka. Biologiczny ojciec, ani dziecko nigdy się o tym fakcie nie dowiedzieli, a małżeństwo żyło zgodnie i wychowywało córeczkę. Było to w latach 80-tych XX wieku - wówczas in vitro dopiero raczkowało i nawet nie wiem czy było już praktykowane w Polsce. Myślę, że w takim przypadku musi być duże zaufanie do drugiej osoby... i może desperacja, że ktoś się decyduje na taki krok. Ale jak piszę to było kilkanaście lat temu, kiedy in vitro i adopcja były inaczej postrzegane niż teraz... 26 stycznia 2012 09:59 | ID: 733385 Wiem jedno... można sobie na ten temat gdybać gdy się jest rodzicem i ma własne dziecko, którego ojcem jest nasz partner. W takiej sytuacji jestem przekonana, że nie posunęłabym się do czegoś takiego. Ale zdaję sobie sprawę, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gdyby mój mąż nie mógł mieć dzieci... nie wiem co byśmy wymyślili. I nigdy się o tym nie dowiem. 14 alanml Poziom: Starszak Zarejestrowany: 27-10-2009 17:11. Posty: 30511 26 stycznia 2012 10:03 | ID: 733392 Jesli poprzez invitro i dawca byłby anonimowy to myślę, że OK. W innym wypadku nie do przyjęcia. 26 stycznia 2012 10:05 | ID: 733395 Mama Tymka (2012-01-26 09:59:51)Wiem jedno... można sobie na ten temat gdybać gdy się jest rodzicem i ma własne dziecko, którego ojcem jest nasz partner. W takiej sytuacji jestem przekonana, że nie posunęłabym się do czegoś takiego. Ale zdaję sobie sprawę, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gdyby mój mąż nie mógł mieć dzieci... nie wiem co byśmy wymyślili. I nigdy się o tym nie dowiem. To w dużej mierze zależy od charakteru zcłowieka, bo pzrecież trzeba umieć się wyłączyć na czas tego seksu ku prokreacji wyłącznie... A gdyby pomiędzy nią i ojcem biologicznym dziecka rozkwitło uczucie?... Świat tego drugiego mężczyzny ległby w gruzach... 16 Wxxx Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 17-12-2009 21:50. Posty: 9899 26 stycznia 2012 10:09 | ID: 733402 Mama Julki (2012-01-26 09:44:39) Wxxx (2012-01-26 09:38:54) Mama Julki (2012-01-26 09:23:42)Załóżmy, że facet poznany gdzieś daleko i przelotnie. W sprzyjających okolicznościach nie będie miał okazji dowiedzieć się, że jest biologicznym ojcem. Ale co ze świaodmością tej pary? Zgadzacie się ze stwierdzeniem, że nieważne, kto jest rodzicem biologicznym, ważne, kto wychowuje? Zgadzam się, ale w przypadku adopcji, a nie kiedy świadomie idziemy z kimś do łóżka, oszukujemy w ten sposób nawet samych siebie, potem udajemy, że to dziecko Męża, mimo iż wiemy, że to niemożliwe. Jak pisałam wyżej-dla mnie to nie do przyjęcia. W takim przypadku tylko adopcja wchodziłaby w grę A jeśli pary nie stać na in vitro ani na adopcję nie mają wymaganych warunków? Stanęłabym na głowie by spełnić wymagania. Powiem Wam, że od razu zdecydowałabym się na adopcję. Rozmawialiśmy zresztą kiedyś z Mężem na ten temat. Jeśli nie moglibyśmy mieć własnych dzieci to od razu rozpoczęlibyśmy kroki adopcyjne. Mamy adoptowane dzieci w rodzinie i adopcja to dla nas coś naturalnego 26 stycznia 2012 10:12 | ID: 733405 Jest to nie moralne zarówno w stosunku do partnera/partnerki, jak i w stosunku do tego obcego mężczyzny, nazwijmy go dawcą nasienia. Nie wierzę, że ten mężczyzna, który pozwala kobiecie spać z innym mężczyzną (bez względu na powód), pogodzi się z faktem,że jego kobieta spała z innym facetem, że nie wypomni jej tego w złości i w końcu, że nie odbije się to w końcu na dziecku (np. odrzucenie). Myślę,że powinni to zaakceptować,że nie mogą mieć ze sobą dzieci (biologicznych) i raczej zdecydować sie na adopcję niż takie wątpliwe drugie, oboje oszukują i wykorzystują inną osobę do własnych celów. A może ten obcy mężczyzna chciałby wiedzieć lub uczestniczyć w wychowaniu swojego dziecka? 18 Bartt Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 06-05-2009 22:23. Posty: 5452 26 stycznia 2012 10:16 | ID: 733409 Mama Julki (2012-01-26 09:23:42)Załóżmy, że facet poznany gdzieś daleko i przelotnie. W sprzyjających okolicznościach nie będie miał okazji dowiedzieć się, że jest biologicznym ojcem. Ale co ze świaodmością tej pary? Zgadzacie się ze stwierdzeniem, że nieważne, kto jest rodzicem biologicznym, ważne, kto wychowuje? 1) Zazwyczaj w takim procederze dawca jest w pełni świadomy i bierze za to kasę. 2) Zestawienie stwierdzenia "nie ważne, kto jest ojcem biologicznym, ważne, kto wychowuje" z powyższą sytuacją jest nadużyciem i w żadnym wypadku nie usprawiedliwia. A sama sytuacja jest zwyczajną zdradą małżeńską, tym bardziej krzywdzącą, że odbywa się za zgodą wszystkich. Cel nie uświęca środków. 19 Bartt Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 06-05-2009 22:23. Posty: 5452 26 stycznia 2012 10:18 | ID: 733410 Warto dodać, że ten biologiczny dawca, choćby nie wiem jakie papiery wcześniej podpisywał, będzie mógł być w każdej chwili pozwany o alimenty. 20 oliwka Poziom: Dzierlatka Zarejestrowany: 19-04-2008 00:57. Posty: 161880 26 stycznia 2012 10:22 | ID: 733419 annas82 (2012-01-26 09:08:52) Każdy robi to co jest zgodne z jego sumieniem. U nas by to nie przeszło...wolałabym adoptować niż mieć dziecko z innym. U nas też - nie popieram takiego rozwiązania - wolałabym adoptować jeśli już.
Zabawki, które warto mieć Zabawki, które warto mieć Moje dzieci uwielbiają wszelkie gry i zabawki interaktywne, a ja lubię obserwować jak się fajnie bawią i rozwijają przy tym. Teraz zawsze jak jedziemy samochodem, to włączam płytkę ze spersonalizowanymi piosenkami Dubi i zabawę mają przednią, a ja mogę odpocząć za kierownicą,... Zabawki dla dzieci w różnym wieku. Zabawki dla dzieci w różnym wieku. Ja od jakiegoś czasu się zastanawiałam nad klockami lego (bo one teraz są w wersji dla małych dzieci i to jest lego/duplo) i dzisiaj właśnie w lidlu kupiłam bo były bardzo tanio więc stwierdziłam że mogę zaryzykować:) na szczęście małemu się strasznie spodobały!... Wakacje z dzieckiem nad morzem - gdzie warto jechac? Wakacje z dzieckiem nad morzem - gdzie warto jechac? Na wyjazd z dziećmi na pewno mogę polecić Hotel Grand Lubicz w Ustce. Mają pokoje przystosowane do rodzinnego pobytu, specjalne menu dla dzieci, zabezpieczone kontakty, a nawet można zostawić dziecko pod okiem wykwalifikowanej opienku jak chce się... Znowu martwe dziecko na rękach matki... Znowu martwe dziecko na rękach matki... Znaleziono matkę, która wyszła z domu z 2 tyg. córeczką Dziecko nosiła martwe na rękach Podejrzewają szok poporodowy Czy rodzina nic nie zauważyła? Dlaczego była z tym sama? Nie mogę pojąć co jest przyczyną takiego stanu !!! Czy u takiej młodej... Wyprowadzka a zgoda ojca Wyprowadzka a zgoda ojca Witam. Jestem po rozwodzie. Mamy 10 letniego niepełnosprawnego syna. Ja mam pełną władzę rodzicielską. Dziecko ma mieszkać zawsze tam, gdzie ja. Mąż ma ograniczone prawa rodzicielskie do współdecydowania w istotnych sprawach dotyczących edukacji i leczenia. Niestety były mąż... ZAPARCIA U DZIECKA ZAPARCIA U DZIECKA WITAM :) zrobiłam córce morfologie. Wyszło że ma lekką anemię, więc dostała żelazo w syropie (ma ma 20 miesięcy). Podawałam jej go tydzień po 3 ml dziennie. Po tygodniu podawania zaczęły sie okropne zaparcia. Żelazo odstawiłam po konsultacji z moją panią doktor. Córka... Nazwisko dziecka nieślubnego. Nazwisko dziecka nieślubnego. Zastanawiałem się do kogo skierować swoje dobrze wybrałem. Jestem dzieckiem nieślubnym na początku tego roku zmarł mój ojciec nazwisko odziedziczyłem po Matka ma nazwisko po mężu (została wdową) a z moim Ojcem żyła w wolnym związku... Ciąża? I co z tego Ciąża? I co z tego Ja mam swoją upragnioną i ukochaną córcie nie wyobrażam sobie życia bez niej,Ciąża? I co z tego ja bardzo chciałam mieć i mam swoją kochaną córcie,Ciąża? I co z tego Ja tez chciałam mieć i mam skarbulka ,ale za to teraz jak na razie wole zapobiegać .,Ciąża? I co z tego ja należę do... Czy mogę mieć parafilie ? Pomocy ! Czy mogę mieć parafilie ? Pomocy ! Witam. Aż wstyd mi pisać o tym problemie,bo jest on bardzo bardzo o wyrozumiałość,bo zgłoszenie się z tym gdziekolwiek było dla mnie niemałym wyzwaniem. To jedyny problem,o którym nikomu nie mówię,strasznie się tego wstydzę. A... buty po rodzeństwie buty po rodzeństwie podobno każde dziecko powinno mieć kupowane zawsze nowe buty,bo noga kształtuje się każdemu tej pory kupowaliśmy marcelowi nowe obuwie,choć po mikołaju coś by się teraz,gdy i tak musimy wkładać mu wkładki profilowane do bucików odszukałam na działce kilka... Pierwszy album naszego dziecka :-) Pierwszy album naszego dziecka :-) Bardzo ładny. Podoba mi się :) Jeśli chcesz mieć kilka opcji wyboru, to mogę Tobie polecić jeszcze album dzieciący z zwierze W domu zwierze W domu czy nie sadzicie, ze o wiele lepiej dziecko uczy sie szacunku do zwierzat kiedy wychowywane jest ze zwierzeciem domu???co O tym MYSLICIE????,zwierze W domu możliwe,ale dziecko powinno mieć obowiązki wobec tego zwierzcia a nie tylko pogłasakć i juz zaczyna... Badania DNA Badania DNA aleksandra3103 (2014-05-14 18:09:59) Grupa krwi jest jak najbardziej istotna. Jeżeli Ty masz grupę krwi A Rh- a Twój partner ma A Rh + to dziecko może mieć grupę A albo 0. To wszystko zależy od waszych genotypów. Ale jeśłi ten... aborcja aborcja Za bardzo pragnę dziecka żeby zgodzić się na stwierdzenie że jestem za wątku chyba uważa się za Boga że może decydować czy usunąć czy nie.,aborcja Nigdy nie pozbyłam się dziecka,ale uważam,że to indywidualna sprawa każdej kobiety i powinna mieć wybór.,aborcja... Samorni rodzice. Samorni rodzice. Witam drodzy forumowicze,chciałam poznać rodziców samotnie wychowujących dzieci mogą to być ojcowie matki. Ciekawi mnie trochę jak sobie radzicie z takimi jestem kobietą bezdzietną ale niczego tak nie pragnę jak mieć dziecko dzieci ale tak jakoś w moim życiu nie... Pomoc w wychowaniu. Pomoc w wychowaniu. Witam, mam taki kłopot i nie wiem jak się zachować, a serce i rozum podpowiadaja zupełnie co innego. Jest po rozwodzie już bardzo długo, mamy razem córke teraz ma 10 lat. Mamy bardzo dobry kontakt wspólnie wychowujemy małą, ma dwa domy i lata... czy mnie nienawidzi czy mnie nienawidzi serdecznie dziękuję wszystkim, którzy odpowiedzieli na mój post. Bardzo mi to pomogło podnieśc z depresji, choć w zasadzie sprawa pozostaje nie rozwiązana. Nie jestem osobm z tzw. marginesu, rozumiem, że może mieć mi za złe(choć tak na prawdę to nie wiem co), ale aby izolować swoje... zabawki dla dziwczynek - zabawki dla chłopców zabawki dla dziwczynek - zabawki dla chłopców Czy uważacie że podział na męskie i damskie zabawki w przypadku dzieci powinien w ogóle mieć miejsce? Czy mały chłopiec nie może bawić się wózkiem, a dziewczynka wozem strażackim? Czy nie popadamy w paranoję wprowadzając takie zakazy.... Mama i praca Mama i praca Dagmara zadajesz w tym temacie bardzo mądre pytania, ale nie jesteś sama, przed takimi dylematami staje pewnie tysiące kobiet. I wszystko trzeba pokolei poukładać. Wszystkie te czynności można ze sobą połączyć choć nie jest to łatwe. Ja przykładowo pracuję w Concept Music Art, gdzie jestem...
Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. Autor Wiadomość Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. znam matki, ktore urodziy dzieci chociaz nei chcialy, z presji. I powiem wam, ze to koszmarny widok. Owszem one wychowuja te dzieci, ale nic wiecej. Zero emocji, uczuc. Nigdy nei wdzialam, zeby przytulily takie dziecko, pocalowaly... Jest tylko krytyka i wieczne klotnie, w torych non stop sie przewija: "zaluje ze cie urodzilam" i w jednym przypadku tak juz 20 kobiet nie chce meic dzieci, to nie ma co jej wmawiac egoizmu, nieodpowiedzialnosc etc. ani jej namawiac tylko sie za nia modlic. bo inaczej nic dobregoz tego nie wyjdzie. Na zewnatzr: spelniony obowiazek - urodzone dziecko. Wewnatzr tragedia tego dziecka i matki. Śr lis 09, 2011 20:52 kropeczka_ns Dołączył(a): Wt mar 17, 2009 18:36Posty: 2041 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. ikm dlatego z punktu widzenia prawa ślub nie musi być kościelny. Ślub kościelny jest dla wierzących, dla akceptujacych zasady głoszone przez Kościół. Dziecko to przede wszystkim wielka, ogromna radość, wielki rozwój osobisty, dzięki dzieciom znajdujemy w sobie cechy których istnienia nawet byśmy nie podejrzewali. Dzieci to wielka siła scalająca małżeństwo, dająca napęd do pracy i siłę do pokonywania przeszkód. Dla mnie miłość do dzieci to świetna szkoła miłosci bezwarunkowej, niezależnej od niczego, dającej i niczego nie oczekującej w zamian. Nie wiem jak wy, ale ja zanim urodziłam dzieci nawet nie wiedziałam że można kochać w taki sposób _________________Ania Wt lis 15, 2011 14:47 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. Temat stary już troszke ale wypowiem nie wiadomo czy nie zmieni się dopiero po urodzeniu dziecka kobieta przekonuje się do macierzyństwa i jej zdanie na ten temat zmienia sie o 180 przypadki warto dać sobie i dziecku szanse(zwłaszcza jeżeli już sie pocznie o co w normalnym współżyjącym małżęństwie nietrudno,nawet przy zabezpieczaniu się),kobieta została przecież stworzona do bycia matką czy to w sensie fizycznym czy tylko nasza też mogą i powinny być dobrymi "matkami" dla np gdzieś że każda kobieta jest powołana do tzw dlaczego Kościół nie chce się zgadzać na bezdzietność:miłość małżeńska musi być płodna,współżycie seksualne zarezerwowane tylko dla małżeństw też nie może być oderwane od płodności. Śr lis 16, 2011 17:39 aggeusz Dołączył(a): So lip 10, 2010 12:46Posty: 1 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. Wiele osób jest bezdzietnymi i takie bezdzietne małżeństwa chcą mieć dzieci i oczekują na adopcję. Od kilku lat spotykamy takie małżeństwa na dialogach małżeńskich a potem widzę ich radość z otrzymania ktoś zakłada , że nie chce mieć dzieci w małżeństwie to jest z motyw do nieważności sakramentu małżeństwa ale, trzeba zbadać dlaczego tak jest i to może być przeszkodą do zawarcia sakramentu małżeństwa a może w tej osobie jest pewna blokada, uraz czy inne sprawy. Warto poradzić się w poradni małżeńskiej zarówno kapłana jak i specjalistów tam pracujących. Takie poradnie są w każdej diecezji naj częściej przy kurii biskupiej. Śr sty 11, 2012 19:05 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. szumi napisał(a):Naprawdę się kochający naturalnie chcą tę miłość 'przekuć' na owszem, jest to sakrament dla osób naprawdę się zgadzam się. Uważam, że małżeństwo może być bardzo szczęśliwe BEZ dzieci - a nawet szczęśliwsze niż z dziećmi. Dzieci to masa problemów i wieczny stres. N sty 15, 2012 16:40 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. aggeusz napisał(a):Jeśli ktoś zakłada , że nie chce mieć dzieci w małżeństwie to jest z motyw do nieważności sakramentu małżeństwa ale, trzeba zbadać dlaczego tak jest i to może być przeszkodą do zawarcia sakramentu małżeństwa a może w tej osobie jest pewna blokada, uraz czy inne sprawy. Warto poradzić się w poradni małżeńskiej zarówno kapłana jak i specjalistów tam pracujących. Takie poradnie są w każdej diecezji naj częściej przy kurii po co się radzić? Jeśli oboje się dogadają, że nie chcą dzieci, to czemu mają nie wziąć ślubu kościelnego? Mają się spowiadać ze swoich pogladów księdzu? Po co? N sty 15, 2012 16:42 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. kropeczka_ns napisał(a):ikm dlatego z punktu widzenia prawa ślub nie musi być kościelny. Ślub kościelny jest dla wierzących, dla akceptujacych zasady głoszone przez Kościół. Dziecko to przede wszystkim wielka, ogromna radość, wielki rozwój osobisty, dzięki dzieciom znajdujemy w sobie cechy których istnienia nawet byśmy nie podejrzewali. Dzieci to wielka siła scalająca małżeństwo, dająca napęd do pracy i siłę do pokonywania przeszkód. Dla mnie miłość do dzieci to świetna szkoła miłosci bezwarunkowej, niezależnej od niczego, dającej i niczego nie oczekującej w zamian. Nie wiem jak wy, ale ja zanim urodziłam dzieci nawet nie wiedziałam że można kochać w taki sposób Co do cech - tak, wyłażą z nas wtedy również te najgorsze cechy....Dziecko potrafi doprowadzić do furii na maxa....Nie uważam by dzieci dawały mi jakikolwiek napęd do pracy, raczej zniechęcenie życiem z powodu wiecznego stresu, problemów i wydatków ciągłych....Jak już są - trzeba wychować i uważam by dzieci mnie rozwijały - raczej czuję , że się cofam w rozwoju - no ale taki już los matek... N sty 15, 2012 16:45 mareta Dołączył(a): Pt cze 03, 2011 8:17Posty: 2586 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. "Jak mogłaś zwątpić Saro, że syna zrodzić możesz, co znaczy twoja starość, przecierz Pan wszystko może" Planowanie nie posiadania dzieci czyni małżeństwo od począjku nieważnym, ponieważ godzi w zasadniczy cel katolickiego małżeństwa. N sty 15, 2012 18:11 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. mareta napisał(a):"Jak mogłaś zwątpić Saro, że syna zrodzić możesz, co znaczy twoja starość, przecierz Pan wszystko może" Planowanie nie posiadania dzieci czyni małżeństwo od począjku nieważnym, ponieważ godzi w zasadniczy cel katolickiego to w takim wypadku jedno ewentualnie sobie można "zmajstrować" żeby małżeństwo ważne było N sty 15, 2012 18:32 epsilon Dołączył(a): Pt sty 21, 2011 21:32Posty: 111 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. ikm napisał(a):mareta napisał(a):"Jak mogłaś zwątpić Saro, że syna zrodzić możesz, co znaczy twoja starość, przecierz Pan wszystko może" Planowanie nie posiadania dzieci czyni małżeństwo od począjku nieważnym, ponieważ godzi w zasadniczy cel katolickiego to w takim wypadku jedno ewentualnie sobie można "zmajstrować" żeby małżeństwo ważne było I myslisz, ze Bog da sie na to "nabrac"? N sty 15, 2012 22:34 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. ikm napisał(a):No to w takim wypadku jedno ewentualnie sobie można "zmajstrować" żeby małżeństwo ważne było Sadzę, że lepiej urodzić i oddać innym ludziom, którzy je pokochają. Plan będzie wykonany. Możecie sobie zmajstrować jeszcze jedno na takich samych zasadach. 20% par nie może mieć dzieci. Będzie usprawiedliwienie: mamy defekt, ale mimo to zmajstrowaliśmy te dzieci. Bóg zadowolony, rodzice adopcyjni też....my mamy spokojne sumienie. N sty 15, 2012 22:49 kropeczka_ns Dołączył(a): Wt mar 17, 2009 18:36Posty: 2041 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. ikm współczuję ci. Serio, poważnie mówię. Przypominam sobie niedawną rozmowę ze znajomą matką czwórki małych dzieci (wiek od 3 do 9 lat) która od 9 lat zajmuje się wychowywaniem dzieci. Sytuacja materialna przyzwoita, mąż dosyć dobrze zarabia, nie kokosy ale im wystarcza. Dzieci zdrowe, udane, starsze dobrze się uczą, nie sprawiają kłopotów. I ona zapytała mnie czy zostawimy dzieci u babci jadąc na wakacje. Z szoku jaki przeżyłam opadła mi szczęka i nie wiedziałam co powiedzieć. Przecież ja bym się zapłakała z tęsknoty za nimi nie widząc ich tak długo, przecież to nie byłby żaden odpoczynek gdyby nasza ekipa nie była w komplecie! A ona na to że chciałaby bardzo trochę od dzieci odpocząć....I wiesz, ja wtedy jej powiedziałam że ja nie znam tego uczucia. U mnie już kiedy zbliża się godzina wyjścia z pracy zaczynam myśleć tylko o tym że zaraz jadę po miśki, że będziemy sobie wszystko opowiadać, wreszcie spędzać razem czas. Całe to napięcie i stres jaki mam zawsze w pracy opada ze mnie i staje się innym człowiekiem, odpoczywam przy nich, nawet jeśli jestem niby fizycznie zmęczona. Jesteśmy niepodzielną jednością, i nie miałam pojęcia że można tak kogoś kochać póki się nie urodzili. Nie znałam tej dumy jak to kiedy Bąbel odnosi kolejne sukcesy jako czołowy bystrzak matematyczny w klasie, i takiej samej kiedy Bąbelek wreszczie narysował "ludzia" w przedszkolu bo do tej pory tylko bazgrał Tego uczucia kiedy się przytulają, włażą na kolana, (nawet starszy- już wielki chłop). Co więcej podobne odczucia mają moje kolezanki (jest nas 4 młode mamy w pracy) i tak samo tęsknią za swoimi słodziakami. Ja jestem pewna że dzieci sprawiają że staję się lepszym człowiekiem, i nawet ich marudzenie i wybryki są dla mnie szkołą cierpliwosci- jasne, porażki sie zdarzają jak każdemu. _________________Ania Cz sty 19, 2012 18:34 Anonim (konto usunięte) Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. kropeczka_ns napisał(a):Przypominam sobie niedawną rozmowę ze znajomą matką czwórki małych dzieci (wiek od 3 do 9 lat) która od 9 lat zajmuje się wychowywaniem dzieci. Sytuacja materialna przyzwoita, mąż dosyć dobrze zarabia, nie kokosy ale im wystarcza. Dzieci zdrowe, udane, starsze dobrze się uczą, nie sprawiają kłopotów. I ona zapytała mnie czy zostawimy dzieci u babci jadąc na wakacje. Z szoku jaki przeżyłam opadła mi szczęka i nie wiedziałam co powiedzieć. Przecież ja bym się zapłakała z tęsknoty za nimi nie widząc ich tak długo, przecież to nie byłby żaden odpoczynek gdyby nasza ekipa nie była w komplecie! A ona na to że chciałaby bardzo trochę od dzieci odpocząć....I wiesz, ja wtedy jej powiedziałam że ja nie znam tego uczucia. U mnie już kiedy zbliża się godzina wyjścia z pracy zaczynam myśleć tylko o tym że zaraz jadę po miśki, że będziemy sobie wszystko opowiadać, wreszcie spędzać razem czas. Całe to napięcie i stres jaki mam zawsze w pracy opada ze mnie i staje się innym człowiekiem, odpoczywam przy nich, nawet jeśli jestem niby fizycznie zmęczona. A nie zauważyłaś, że TY "wakacje" od dzieci masz CODZIENNIE będąc w pracy, a tamta matka "wakacji" od dzieci nie ma NIGDY? Ma ona pełne prawo chociaż raz w roku odpocząć od dzieci i wręcz jest to konieczne!!! Ty odpoczywasz od dzieci całymi roboczymi tygodniami - a tylko wieczorami, w weekendy i na urlopie masz dla nich naprawdę ja chodziła do pracy to marzyłabym o wakacjach z dziećmi. Póki co marzę o wakacjach BEZ DZIECI. Pt sty 20, 2012 10:17 zielona Dołączył(a): Śr paź 19, 2005 15:25Posty: 581 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. Ikm, ja odczytałam post kropeczki jako właśnie wyraz zrozumienia m. in. dla Twojej sytuacji. Pt sty 20, 2012 20:24 kropeczka_ns Dołączył(a): Wt mar 17, 2009 18:36Posty: 2041 Re: Bezdzietność z punktu widzenia Kościoła i religii. ikm, nie wiem czy można nawać wakacjami od dzieci po prostu zwykła konieczność utrzymania rodziny. Z jednymi zarobkami byłoby u nas cienko, więc pracuję (cięzko, i za dużo), nie narzekam, dziekuję BOgu za wspaniałe dzieci i za każda chwilę z nimi. Dziewczyna o której wspomniałam podjęła inną decyzję i nie wróciła do pracy, w sumie nie mozna powiedziec że tego załuje- bo tak naparwdę życie mamy pracującej jest trudne i zwykle dzień jest zapakowany szczelnie obowiązkami od świtu do nocy, ale ma takie odczucie o jakich wspomniałam. Ja osobiście uważam że lepiej jest jak kobieta pracuje, (lepiej dla jej psychiki), a optymalnie jeśli ma możliwośc pracować mniej godzin a przynamniej mniej niż ja naprzykład:) (ten tydzień - 8- 24- 8- 12- 24). Ja wstaję codziennie o 6 albo wcześniej, zawożę dzieci doszkoły i przedszkola, w pracy muszę być przed po 15 je odbieram (mówię o dniach kiedy pracuję "tylko" 8 godzin), często zakupy robię późnym wieczorem, gotuje, robię normalnie wszystko w domu, sprawdzam synkowi lekcje, zawożę na basen, często bywa tak że usiąśc na chwile mogę dopiero o 22. A pomimo to sa dla mnie wieczną radością. Nie wiem z czego to wynika. Uwielbiam Bąbli i tyle ... _________________Ania So lut 04, 2012 20:44 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników
Jest wzajemna fascynacja, randki, zauroczenie, okres narzeczeństwa i ślub. Z czasem na horyzoncie życia małżeńskiego pojawia się potrzeba posiadania dziecka. I w tym momencie niejedna mężatka słyszy z ust swojego partnera: „Jeszcze nie teraz, nie jestem gotowy na dziecko” albo radykalne słowa: „Nie chcę mieć dzieci”. Co zrobić w sytuacji, gdy potrzeba bycia matką nie synchronizuje się z potrzebą ojcostwa? Jak się zachować w sytuacji, kiedy mąż nie chce dziecka? Kiedy kobieta marzy o maluszku, a partner unika rozmów dotyczących ciąży, powiększenia rodziny i ciągle utrzymuje, że można jeszcze poczekać i nie ma się do czego śpieszyć, nad związkiem mogą pojawić się „czarne chmury”. Brak porozumienia w kwestii tego, jak ma wyglądać rodzina, może doprowadzić do poważnego kryzysu w małżeństwie. Zobacz film: "Jakie badania powinnyście wykonać zanim zdecydujecie się na dziecko?" spis treści 1. Obawy mężczyzn 2. Potrzeby małżonków 1. Obawy mężczyzn Warto pamiętać, że decyzję o posiadaniu dziecka powinni podejmować oboje partnerzy. Co jednak zrobić w sytuacji, kiedy mąż nie chce dziecka, a kobieta marzy o małym bobasku, którego mogłaby nosić pod swoim sercem? Podobnie jak kobieta może nie być gotowa na macierzyństwo, tak i mężczyzna może nie czuć się gotowy na ojcostwo. Ma to tego prawo. Zanim zaczniemy się kłócić albo wzajemnie na siebie naciskać, wrzeszczeć i wyrzucać pretensje oraz oskarżenia pod swoim adresem, lepiej postarać się zrozumieć motywacje mężczyzny i wysłuchać jego argumentów. Dlaczego panowie zwlekają z decyzją o posiadaniu potomstwa? Przyczyn może być wiele, a znaczna część z nich nie jest uświadomiona przez mężczyzn. Panowie mogą się obawiać tego, czy wraz z pojawieniem się dziecka na świecie będą w stanie zapewnić swojej rodzinie utrzymanie i stabilność finansową. Czy konieczność sprawowania opieki nad dzieckiem i przynajmniej czasowe zrezygnowanie z pracy przez kobietę nie zachwieje budżetem rodziny? Dla mężczyzny, który ma być przecież „głową rodziny”, najważniejsza staje się praca, zarobki i kupno mieszkania. Dopiero na końcu facet pomyśli o dziecku. Czasem mężczyźni obawiają się zmian wskutek pojawienia się małego szkraba na świecie. Boją się, że będą złymi ojcami, że nie będą w stanie pokochać własnego dziecka, że będą powielać błędy wychowawcze własnych rodziców. Może pojawić się również lęk o relacje z partnerką oraz przekonanie, że dziecko zawłaszczy sobie matkę dla siebie, a partner zostanie zepchnięty na boczny tor i będzie musiał rywalizować z własnym szkrabem o uwagę partnerki. Mężczyźni boją się nie tylko tego, że po narodzinach dziecka może zacząć psuć się w relacjach z żoną, ale również lękiem napawa ich perspektywa ogromnej odpowiedzialności oraz konieczność zmiany priorytetów i przeorganizowania swojego dotychczas w miarę ustabilizowanego życia. Kobiety jednak nie mogą dać się złapać w pułapkę myślenia, że skoro nie chce dziecka, to znaczy, że mnie nie kocha. Nieprawda! Odwlekanie decyzji o dziecku nie oznacza braku miłości, co raczej lęk przed nieznanym. Najważniejsza jest wówczas szczera rozmowa, szacunek i zrozumienie. 2. Potrzeby małżonków Jak pogodzić sprzeczne potrzeby małżonków – on nie chce dziecka, ona mocno pragnie zajść w ciążę? Porozumienie wydaje się niemożliwe. Kłótni można było uniknąć znacznie wcześniej. Młodzi ludzie zakochują się w sobie, decydują się być razem, biorą ślub i przyjmują, że wraz ze zgodą na małżeństwo druga strona automatycznie godzi się zostać rodzicem. Jest to błędne myślenie. Nie każdy musi chcieć mieć potomstwo. To, że partner chętnie zajmuje się dziećmi swojego brata nie oznacza, że po ślubie równie chętnie będzie chciał zajmować się własnymi dziećmi i że w ogóle będzie chciał mieć dziecko. Pary zapominają, by o kwestiach posiadania potomstwa rozmawiać wcześniej, tzn. przed ślubem, by później uniknąć rozczarowania, pretensji i żalu. Zanim powiemy sakramentalne „tak”, poznajmy oczekiwania, marzenia i potrzeby partnera. Kwestia posiadania dziecka to jedna z najważniejszych spraw w małżeństwie, dlatego warto przedyskutować ją wcześniej. Sprzeczność interesów w przypadku, kiedy żona chce mieć dziecko, a mężczyzna – nie, nierzadko skutkuje rozstaniem. Mężczyźni powinni jednak mieć świadomość, że zegar biologiczny kobiety tyka i decyzji o dziecku nie można odkładać w nieskończoność. Kiedy mężczyzna zdecyduje się w końcu na dziecko, może się okazać, że jest już za późno. Niekiedy kobiety dają się uwieść myśleniu: „A może postawić go przed faktem dokonanym? Może zafundować sobie 'zaplanowaną wpadkę'?”. Trzeba pamiętać jednak, że dziecko nie jest metodą na ratowanie związku. Jeśli w małżeństwie od dawna coś szwankuje, ciąża kobiety może nie być wcale panaceum na małżeńskie kryzysy, a co więcej – stać się kolejną z przyczyn nieporozumień i kłótni. Oczywiście, wielu panów, którzy wcześniej mieli wiele lęków i obaw, w sytuacji, kiedy pojawia się dziecko, stają się kochającymi i odpowiedzialnymi tatusiami i świetnie odnajdują się w nowej roli. Niestety, istnieją też przypadki, że nawet oczekiwanie na dziecko nie nadaje związkowi sensu, gdyż już wcześniej tego sensu brakowało. W ten sposób nie tylko krzywdzimy samych siebie, ale też niczemu niewinne dziecko. Poza tym, mężczyzna zmuszony do ojcostwa może poczuć się oszukany i najzwyczajniej w świecie odejść od partnerki. W sytuacji, kiedy trudno dojść do porozumienia w kwestii posiadania dziecka, najlepiej, by para skonsultowała się ze specjalistą, np. psychologiem albo skorzystała z terapii małżeńskiej. Być może zwlekanie z decyzją o dziecku ma znacznie głębsze przyczyny niż się na pierwszy rzut oka wydaje… polecamy Artykuł zweryfikowany przez eksperta: Mgr Kamila Drozd Psycholog społeczny, autorka wielu publikacji dotyczących rozwoju osobistego oraz warsztatów z doradztwa zawodowego i komunikacji międzypłciowej.
Dołączył: 2006-04-22 Miasto: Ny Liczba postów: 3494 14 września 2012, 09:45 Wiecie, właśnie wróciłam od ginekologa i naprawdę się załamałam... Siedzę w domu i płaczę. Dowiedziałam się, że najprawdopodobniej nigdy nie będę mogła mieć dzieci: dla mojego przypadku są 2 wyjścia: albo teraz zajdę w ciążę (jak, z kim - kocham mojego faceta bardzo, ale nasz związek jest bardzo trudny i obecnie w fazie rozwoju... ) - albo pozostaje zamrożenie komórek jajowych jak do in vitro. Właśnie sprawdzałam cenniki i mnie to powaliło, to idzie w tysiące... Jestem roztrzęsiona i potrzebuję z kimś pogadać... Co byście zrobiły na moim miejscu?Nawet nie wiem, jak mam to powiedzieć mojemu facetowi (czy w ogóle mówić?).... Dołączył: 2012-02-05 Miasto: Warszawa Liczba postów: 3779 14 września 2012, 11:00 przedewszystkim z nim, i z rodzicami... nikt tak nie wspiera i nie pomoze jak rodzina! szprotkab Dołączył: 2012-02-24 Miasto: Liczba postów: 5846 14 września 2012, 11:11 Pogadałabym z facetem. Jeżeli nie stać Cie na mrożenie to Twoja jedyna szansa. Myślę, że (tfu tfu) nawet gdybyście się rozstali nie żałowałabyś, że masz z nim samo dziecko też nie miałoby źle :) Na pewno dałabyś mu mnóstwo miłości a ojciec przecież będzie tylko (tfu tfu) być może gdzieś obok mamy a nie z mamą. Nie jest to super sytuacja, ale też nie koniec to nie jest zabawka i nie powinno sie go miec z samej checi posiadania. Swietna rada: zrobcie sobie dzieciaka, tak na wszelki wypadek. A to, ze zycie autorki zmieni sie diametralnie nie ma znaczenia. Poza tym przyszly ojciec chyba tez ma cos do powiedzenia. angel3103 14 września 2012, 11:13 Zeby miec dziecko i decydowac sie na nie trzeba najpierw byc zdecydowanym na to ze w lasnei ztym partnerem chce sie byc przez cale zycie Nikt nie lubi byc przymuszany i takie miejmy teraz dziecko bo potem bedzie z apozno to troche jak noz na gardle ta potrzeba musi isc z wnetrza zeby moc sie realizowac w byciu mama bo to cholernie trudna sztuka (jestem mama i wiem cos o tym)Stanie sie rodzicami to koniec pewnego okresu w zyciu totalnego szalenstwa zabawy do bialego rana beztroski i swobody napewno jestescie gotowi na kolejny etap ? Dołączył: 2011-01-18 Miasto: Warszawa Liczba postów: 3050 14 września 2012, 11:18 maharet17 napisał(a):Dowiedziałam się, że jestem na etapie 37-letniej kobiety (mam 23 lata) i to jest ostatni dzwonek, żeby mieć dziecko, bo za kilka lat będzie już za późno (tak, jakbym już miała menopauzę!)Jeśli chodzi o dziecko, to najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja nad tym się nie zastanawiałam jeszcze, dla mnie to były odległe czasy (w przyszłości bardzo chciałam mieć dzieci, nawet kilka...)... absolutnie się tym nie przejmuj uwierz mi że nie jest źle ja własnie robiłam wszystkie hormony jak chcesz mogę Ci podać nazwy których trzeba zrobić żeby w mieć pewnosć co do diagnozy( o ile wcześniej nikt Ci nie zlecił) i możesz udać sie do innego lekarz odrazu z tymi wynikami, bo niestety trochę to trwa, bo robi sie je w różnych dniach cyklu, wiec w moim przypadku przy nieregularnych cyklach czekałam na wyniki aż miesieca a na zakończenie powiem Ci że z moich badań wynika że ja mam estradiol , który jest własnie odpowiedzialny za owulację, bez której wiadomo w ciąże nie zajde mam jak kobieta po przekwitaniu! ale czytałam że wszystko sie da unormować wiec nie załamuj sie i nie podejmuj pochopnej decyzji Salemka 14 września 2012, 11:20 szprotkab napisał(a):Salemka napisał(a):Pogadałabym z facetem. Jeżeli nie stać Cie na mrożenie to Twoja jedyna szansa. Myślę, że (tfu tfu) nawet gdybyście się rozstali nie żałowałabyś, że masz z nim samo dziecko też nie miałoby źle :) Na pewno dałabyś mu mnóstwo miłości a ojciec przecież będzie tylko (tfu tfu) być może gdzieś obok mamy a nie z mamą. Nie jest to super sytuacja, ale też nie koniec to nie jest zabawka i nie powinno sie go miec z samej checi posiadania. Swietna rada: zrobcie sobie dzieciaka, tak na wszelki wypadek. A to, ze zycie autorki zmieni sie diametralnie nie ma znaczenia. Poza tym przyszly ojciec chyba tez ma cos do że ojciec ma dużo do powiedzenia. Jeżeli się nie zgodzi to po sprawie. Nigdzie nie pisałam, żeby go wrabiać w dziecko itp. I nigdzie nie pisałam, że dziecko to zabawka. A co innego ma nas skłonić do rodzenia dzieci, jak nie chęć 'posiadania' jednego? Od tego wszystko się zaczyna - od chęci. A życie pewnie, że się zmieni, ale to już decyzja autorki - do niczego nie namawiam tylko przedstawiam swój pogląd na sprawę. Dołączył: 2005-11-09 Miasto: Wrocław Liczba postów: 367 14 września 2012, 11:21 Przede wszystkim zweryfikowałabym diagnozę...nie wierzę w wiarygodnośc tego typu diagnozy bez szczegółowych badań...koleżanka usłyszała taką diagnozę mając 18 lat....urodziła dziecko w wieku lat 28....bez wspomagaczy, bez wieloletnich prób....a zwyczajnie z tym jedynym, wtedy kiedy była na to gotowa....nie rozumiem lekarzy którzy tak bez zastanowienia dają "wyroki"... Dołączył: 2012-08-22 Miasto: Łódź Liczba postów: 6886 14 września 2012, 11:29 Powiedz facetowi, nie zostawaj z tym sama ! I też bym powiedziała, żebyś poszła jeszcze do innego poważna sprawa i warto jeszcze raz to tak na marginesie powiem Ci, że nie trzeba tracić nadziei . Moja ciocia miała zdiagnozowaną bezpłodność, adoptowali z mężem dziecko, a po 15 latach urodziła córkę ;) Trzeba wierzyć że będzie dobrze !Trzymam kciuki za Ciebie, powodzenia ! Dołączył: 2012-08-22 Miasto: Łódź Liczba postów: 6886 14 września 2012, 11:29 Powiedz facetowi, nie zostawaj z tym sama ! I też bym powiedziała, żebyś poszła jeszcze do innego poważna sprawa i warto jeszcze raz to tak na marginesie powiem Ci, że nie trzeba tracić nadziei . Moja ciocia miała zdiagnozowaną bezpłodność, adoptowali z mężem dziecko, a po 15 latach urodziła córkę ;) Trzeba wierzyć że będzie dobrze !Trzymam kciuki za Ciebie, powodzenia ! Dołączył: 2012-08-22 Miasto: Łódź Liczba postów: 6886 14 września 2012, 11:29 Powiedz facetowi, nie zostawaj z tym sama ! I też bym powiedziała, żebyś poszła jeszcze do innego poważna sprawa i warto jeszcze raz to tak na marginesie powiem Ci, że nie trzeba tracić nadziei . Moja ciocia miała zdiagnozowaną bezpłodność, adoptowali z mężem dziecko, a po 15 latach urodziła córkę ;) Trzeba wierzyć że będzie dobrze !Trzymam kciuki za Ciebie, powodzenia ! Myyystery 14 września 2012, 11:29 Moja kolezanka byla w podobnej sytuacji, zdecydowala sie na dziecko od razu. Tez bym tak zrobila, probowalabym nieustannie. Lepiej wczesniej niz prawdopodobnie nigdy. (przepraszam za brak pl znakow)
nie mogę mieć dzieci forum